Strona główna

Finał dla Lotosu! W sobotę z CCC!

drukuj
 Finał dla Lotosu! W sobotę z CCC!

dodano:2010-03-05

Lotos Gdynia i CCC Polkowice zagrają w sobotnim finale Pucharu Polski koszykarek. Podczas odbywającego się w Gdyni turnieju finałowego polkowiczanki nadspodziewanie łatwo poradziły sobie z niepokonanym w lidze KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski, a Lotos Gdynia po doskonałym i emocjonującym meczu wygrał z Wisłą Can Pack Kraków. 
Tak zaciętego, tak nerwowego i tak dobrego meczu kibice w Gdyni dawno nie widzieli. Wisła do Gdyni przyjechała opromieniona awansem do Final Four Euroligi. Co prawda wiele osób spodziewało się, że po ciężkim meczu z Frisco Sika Brno i długiej podróży nad morze, Biała Gwiazda będzie zmęczona, ale wcale tego nie było widać. 
 
Mecz rozpoczął się od celnej „trójki” Erin Phillips, która wykorzystała świetną zasłonę Olivii Tomiałowicz. Odpowiedziała Janell Burse, ale w następnej akcji równo z końcową syreną trafiła Ivana Matovic i było 5:2 dla Lotosu Gdynia. Od początku mecz toczył się w szybkim tempie, a oba zespoły grały na wysokiej skuteczności. Ozdobą meczu były pojedynki zawodniczek podkoszowych. Matovic toczyła heroiczną i wyrównaną walkę z Janell Burse, natomiast Magdalena Leciejewska pobierała lekcję od Eweliny Kobryn. Wisła miała jednak jeszcze jeden, bardzo duży atut. Marta Fernandez, bo o niej mowa, pokazywała klasę światową. Nie tylko szybko biegała do kontr i je widowiskowo kończyła, ale też zablokowała nawet dużo wyższą od siebie Magdalenę Leciejewską. To właśnie po akcji Fernandez Wisła tuż przed końcem pierwszej kwarty prowadziła już 23:16. Wynik tej części gry ustaliła Matovic. 
 
Początek drugiej kwarty dla Wisły. Najpierw Agnieszka Majewska wygrała podkoszowy pojedynek z Ivaną Matovic, potem Ewelina Kobryn trafiła sprzed nosa Marty Jujki i było już 10 punktów przewagi Białej Gwiazdy (28:18). Sygnał do odrabiania strat dała Roneeka Hodges. Gdy chwilę potem za trzy punkty trafiły Tanasha Wright i Erin Phillips a akcją 2+1 popisała się Marta Jujka zrobiło się tylko 30:29 dla Wisły. Mecz był bardzo zacięty i nerwowy, głównie z powodu kontrowersyjnych decyzji sędziów. Trener Lotosu Jacek Winnicki co chwilę łapał się za głowę nie mogąc uwierzyć w decyzje arbitrów. Jego koszykarki nie dały się jednak wybić z uderzenia. Gdy w 16 minucie Phillips w dziecinny sposób zabrała piłkę Paulinie Pawlak i sama popędziła na kosz, hala niemal eksplodowała. Mistrzynie Polski doprowadziły do remisu 36:36 w 18 minucie po „trójce” Hodges , ale na przerwę to wiślaczki schodziły prowadzać 41:38. 
 
W trzeciej odsłonie podopieczne Jacka Winnickiego zagrały popisowo, szczególnie w obronie. Do 27 minuty na parkiecie trwała wojna praktycznie kosz za kosz. Minutę później Marta Jujka trafiła z półdystansu, co pozwoliło Lotosowi na odzyskanie prowadzenia 49:48, a wynik po 30 minutach na 54:50 ustaliła efektowną akcją 2+1 Wright. Ostatnia kwarta to pojedynek Lotosu Gdynia z Janell Burse. Amerykanka grała niesamowicie, nikt nie był w stanie jej powstrzymać. Trafiała spod samego kosza, podwajana, przez ręce, z półdystansu albo będąc faulowana wykorzystywała rzuty wolne. Po jej rzucie spod samego kosza na 4 minuty przed końcem Wisła prowadziła 65:61. Gdynianki w końcówce jednak mocno przycisnęły, a krakowianki zaczęły się gubić, zwłaszcza doświadczona rozgrywająca Liron Cohen.
 
Na niespełna 2 minuty przed zakończeniem meczu Tomiałowicz zmniejszyła straty do 2 punktów (65:67), a następnej akcji Phillips i Burse chciały sobie wydrzeć piłkę. Nie chciały odpuścić nawet po gwizdku sędziego i ten musiał je rozdzielać. Ta sytuacja dodała chyba koszykarkom z Gdyni wiary w zwycięstwo a najbardziej chyba podbudowana owacją fanów była Phillips. Po czasie wziętym przez trenera gdynianki perfekcyjnie zrealizowały to, co podczas przerwy nakreślił im Jacek Winnicki. W efekcie piłka trafiła do Phillips, a ta przymierzyła z dystansu i wyprowadziła Lotos na prowadzenie 68:67 na 30 sekund przed końcem spotkania. Gdy w kolejnej akcji w ataku faul popełniła Burse ławka zespołu gości nie wytrzymała. W stronę ławki gospodarzy poleciało sporo mocnych słów, a gesty jakie w stronę prezesa Lotosu Mieczysława Krawczyka pokazywał wiceprezes Wisły Piotr Dunin Suligostowski człowiekowi po prostu nie przystoją. Zamieszanie zrobiło się olbrzymie, a po wznowieniu gry rzut wolny wykorzystała Wright i Lotos Gdynia wygrał z Wisłą Can Pack 69:67. 
 
Gdynianki wygrały zasłużenie, ale Wisła pokazała, że awans do Final Four nie był przypadkiem. Krakowianki zagrały bardzo dobrze, ale gdynianki jeszcze lepiej. Kluczem do zwycięstwa było zneutralizowanie poczynań Liron Cohen i Pauliny Pawlak. Obie rozgrywające Wisły zagrały fatalne zawody i zostały przyćmione przez Tanashę Wright i Erin Phillips. 
W sobotnim finale Lotos Gdynia zagra z CCC Polkowice, które niespodziewanie poradziło sobie z KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wlkp. CCC wygrało 69:58 i odesłało faworytów do domu. Najlepszą koszykarką meczu była Amisha Carter, która do 19 punktów dodała jeszcze 13 zbiórek. 
Lotos Gdynia - Wisła Can Pack Kraków 69:67 (18:23, 20:18, 16:9, 15:17)
Lotos Gdynia: Erin Phillips 18 (3x3, 5 zb.), Tanasha Wright 14 (3x2, 6 as.), Marta Jujka 11 (4 zb.), Ivana Matovic 11 (4 zb.), Magdalena Leciejewska 6 (11 zb.), Roneeka Hodges 5 (3x1), Olivia Tomiałowicz 4, Louice Halvarsson 0, Magdalena Kaczmarska 0, Elżbieta Mukosiej 0, Claudia Sosnowska 0, Marta Urbaniak 0.
Wisła Can-Pack Kraków: Janell Burse 21 (9 zb.), Marta Fernandez 16 (3x1, 4 zb.), Ewelina Kobryn 13 (3x1, 10 zb.), Agnieszka Majewska 8 (6 zb.), Iziane Castro Marques 7 (3x1), Anna Wielebnowska 2, Agnieszka Kułaga 0, Liron Cohen 0, Paulina Pawlak 0 (3 zb.), Katerina Zohnova 0, Dorota Gburczyk 0, Izabela Giza 0. 
 


powrót